Autor: Krzysztof Bartnicki
60,00 zł
Na stanie
Szachy, zwane od wieków „królewską grą”, łączą w sobie kunszt strategii i subtelną symbolikę walki. Zrodzone w Indiach jako taktyczna symulacja bitew, szybko trafiły na dwory Europy, gdzie zyskały wymiar nie tylko rozrywki, lecz także metafory życia, rywalizacji i dążenia do zwycięstwa. Nic dziwnego, że gra ta stała się również tematem literackim – a jej najsłynniejszą polską realizacją są „Szachy” Jana Kochanowskiego.
Krzysztof Bartnicki w „Tłumaczeniach Jana Kochanowskiego” podejmuje odważną i odkrywczą próbę reinterpretacji tego wczesnego utworu mistrza z Czarnolasu. Autor, znany z translatorskich eksperymentów (w tym m.in. „Finnegans Wake” Jamesa Joyce’a), analizuje nie tylko tekst Kochanowskiego, ale i jego relację z łacińskim pierwowzorem Marco Girolama Vidy, błędnie uważanego za wierne tłumaczenie jego poematu. Pokazuje, że „Szachy” (według Bartnickiego – „Trony”) nie są zwykłym przekładem, lecz samodzielnym, pełnym polotu i innowacji dziełem – poematem romansowym o rywalizacji dwóch szachistów, Borzuja i Fiedura, walczących o rękę duńskiej królewny Anny. Akcja rozgrywa się na fikcyjnym dworze króla Tarsesa, w atmosferze dworskiej intrygi i emocji. Wbrew obiegowej opinii to nie jedyny utwór tłumaczony czy inspirowany cudzym wzorem, który wyszedł spod pióra Jana Kochanowskiego – jego przekłady i parafrazy obejmują także fragmenty „Psałterza Dawidowego”, antyczne obrazy z „Phaenomena”, liryki greckie i łacińskie, czy „Monomachia Parysowa z Menelausem” z „Iliady”.
Zamiast traktować tłumaczenia jako poboczny margines twórczości Kochanowskiego, Bartnicki wydobywa je na pierwszy plan, pokazując ich kluczowe znaczenie dla kształtowania polszczyzny renesansowej. Odkrywa ich rewolucyjność, ich językową i formalną nowość, a także wskazuje, że właśnie dzięki nim polszczyzna literacka XVI wieku zyskała większą plastyczność i wyrazistość. Współczesny tłumacz prezentuje własną interpretację dzieł Jana Kochanowskiego, łącząc szacunek dla klasyki z nowoczesnym podejściem do języka i formy.
Bartnicki udowadnia, że tłumaczenia Kochanowskiego były równie rewolucyjne jak jego autorska poezja, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na jego twórczość z zupełnie nowej perspektywy. Publikacja skłania do refleksji nad rolą przekładu w kształtowaniu literackiej tradycji i nad tym, jak klasyka może inspirować współczesność. Publikacja zachęca do ponownego odkrycia Kochanowskiego jako innowatora, który nie tylko tłumaczył, ale i tworzył nową jakość w polskiej poezji.
„Tłumaczenia Jana Kochanowskiego” to pozycja obowiązkowa przede wszystkim dla studentów polonistyki oraz badaczy literatury. Jest to rzetelna, oparta na bogatej bazie źródłowej praca, która jednocześnie jest napisana w przystępny sposób. Znaczenie tego dzieła wykracza jednak poza akademickie kręgi, oferując czytelnikowi szansę na głębsze zrozumienie renesansowego ducha i jego aktualności. Dla współczesnego czytelnika to okazja, by raz jeszcze spojrzeć na Kochanowskiego nie jak na pomnik, lecz jako poetę-innowatora, którego odwaga artystyczna pozostaje aktualna.
Od dawna jestem bowiem ogromnym miłośnikiem uwspółcześnień literatury dawnej Polski i gorąco kibicuję takim inicjatywom przybliżającym twórczość Jana Kochanowskiego (…). Przeczytajmy więc uważnie „szachowy” poeMAT Kochanowskiego-Bartnickiego, który można sytuować na początku arcymistrzowskiego szeregu historycznoliterackiego jego znakomitych utworów, w spopolszczeniu Krzysztofa Bartnickiego, bo po prostu warto czytywać uwspółcześnienia literatury dawnej i odkrywać jej ukryte między dawnymi słowami piękno.prof. dr hab. Dariusz Rott
Dowiedz się więcej o tłumaczu.
W dziale Multimedia można zobaczyć zapis spotkania z autorem, prowadzonego przez Izabellę Adamczewską, które odbyło się 26 sierpnia 2025 w ramach Festiwalu Miasto Słowa Nagrody Literackiej Gdynia.
Publikacja wydana w serii Bibliotheca Translata (tom 8).
Eksperymentator i performer, szelma, hultaj, tłumacz totalny – Krzysztof Bartnicki znów to zrobił: spopolszczył Jana Kochanowskiego. (…) Bartnicki nie zamierza bawić czytelnika, nie chce też niczego ułatwiać. Przeciwnie. Jego „przekłady”, a właściwie „adaptacje, przekształcenia, wariacje na temat, wprawki albo sprawki na motywach”, to inteligentna rozmowa z czytelnikiem, polegająca na problematyzowaniu kontekstu. (…) To przekłady konceptualne – odsyłam do tekstu Tamary Brzostowskiej-Tereszkiewicz i Katarzyny Bazarnik z „Przekładańca”. Takie pojęcia, jak „tożsamość” czy „odwzorowanie” ustępują miejsca „różnicy”, „przemieszczeniu”, „innowacyjności”. (…)
Poemacik „Szachy” Kochanowski wziął od włoskiego poety. Marco Girolamo Vida przedstawił partię szachów rozgrywaną na Olimpie przez Apollina i Merkurego. Kochanowski swobodnie pomysł przetworzył – akcję przeniósł na duński dwór, a konwencję heroikomiczną zastąpił romansową: o rękę królewny Anny walczy dwóch konkurentów, Fiedor i Borzuj. Wygrywa ten, któremu Anna daje podpowiedź. Bartnicki wpadł na pomysł, żeby królewnę podmienić na sztuczną inteligencję, ale – jak wyjawia w przedmowie – zrezygnował z niego. Ostatecznie pojedynek toczy się tu o „łaski poezji”.
Izabella Adamczewska (fanpage „Wchodzę w słowo” na Facebooku)
Plac Rady Europy 1
40-021 Katowice
centrala: +48 32 20 83 887
e-mail: wydawnictwo@bs.katowice.pl
© 2025