Autor: Mirella Waleczek
50,00 zł
Na stanie
„Siedem kobiet. Śląskie opowieści” to książka napisana przez Ślązaczkę, która od kilku dekad żyje i pracuje w Niemczech. Stanowi niezwykłą podróż przez losy śląskich kobiet i ich skomplikowane doświadczenia na przestrzeni blisko osiemdziesięciu lat – od czasów wojennych aż do nam współczesnych. Tom Mirelli Waleczek to potrzebny głos, który w prozie obyczajowej przywołuje życiorysy, przejścia, uczucia i emocje śląskich kobiet, a jednocześnie koresponduje z przekazem „Opowieści kobiet z rodzin górniczych” pod red. Moniki Glosowitz oraz „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak.
Książka ta łączy pokolenia i przypomina, jak silne potrafią być kobiece głosy w opowieści o regionie. Siedem opowiadań o kobietach, które stawiają czoła trudom codzienności, żyjąc na przecięciu tradycji i współczesności. Każda bohaterka, od introspektywnej Marty po enigmatyczną Tilę, zmaga się z wyzwaniami wynikającymi z historycznych przemian, tożsamości regionalnej i osobistych dylematów. Akcja rozgrywa się w kontekście śląskiej kultury, naznaczonej wojnami, migracjami i społecznymi zmianami, które kształtują życie bohaterek. Mirella Waleczek tworzy fascynujące portrety kobiet, które walczą o swoje miejsce w świecie, nie tracąc przy tym autentyczności i odwagi. Autorka z niezwykłą wrażliwością i empatią przedstawia losy swoich bohaterek, pozwalając czytelnikowi zajrzeć w głąb ich serc i umysłów. Od ciężko pracujących na roli prababek-chłopek, po współczesne Ślązaczki poszukujące swojej tożsamości na emigracji w Niemczech – każda historia jest pełna życia, autentyczności i emocji.
Mirella Waleczek stworzyła dzieło, które jest nie tylko zbiorem opowiadań, ale także głębokim spojrzeniem na historię, kulturę i tożsamość regionu. Mistrzowsko splotła indywidualne losy z szerszym kontekstem społecznym i historycznym, tworząc wielowarstwowy portret Górnego Śląska. Autorka pyta: czym jest kobieca siła – czy tkwi w twardości, czy w otwartości i wrażliwości? Poprzez intymne, osobiste historie, zaprasza do refleksji nad rolą pamięci, tożsamości i solidarności w społecznościach lokalnych i migracyjnych. Książka emocjonalnie porusza, a społecznie – wzmacnia narrację głosu kobiet, które dotąd pozostawały na marginesie historii. Jest również głosem w dyskusji o feminizmie – nie tym akademickim czy wielkomiejskim, ale oddolnym i organicznym, wyrastającym z codziennych doświadczeń zwykłych kobiet. To opowieść o sile, która rodzi się z pozornej słabości, o miękkości, która potrafi być potężniejsza niż twardość.
Zbiór opowiadań napisany został pierwotnie po niemiecku, na język polski i fragmentami śląski przełożyła Monika Twardoń, która pozwala czytelnikowi zanurzyć się jeszcze głębiej w atmosferę i język regionu. Publikacja została wzbogacona ilustracjami Marty Frej, które dodają opowieściom dodatkowego wymiaru wizualnego.
Często brakuje mi w dyskusji o Górnym Śląsku miękkości. Ze świecą jej szukać wśród narracji o Śląsku separującym się, twardym, zalęknionym, że zostanie oskarżony o „dupowatość” czy słabość. Okazuje się, że aby zrozumieć siłę tej miękkości, wystarczyło jak Marta – bohaterka książki, którą trzymacie w dłoniach – opanować zdolność kierowania wzroku do wnętrza. Dzięki Mirelli Waleczek możemy to uczynić, mierząc się z prawdą o codziennych doświadczeniach Ślązaczek. Równocześnie nie tracimy z pola widzenia bogatego tła społecznego i historycznego, w którym przyszło żyć śląskim kobietom i mężczyznom na przestrzeni lat. Bo wbrew lub może właśnie dzięki herstorycznemu brzmieniu „Siedmiu kobiet” możemy dostrzec życie obyczajowe i polityczne kompleksowo, choć autorka sytuuje je jak najbliżej – w ciele konkretnych ludzi. W ich porowatości (czyli przepuszczalności, otwartości na innych), ale i w bliznach oraz głębokich ranach. (…) Autorka przeprowadza nas od czasów prababek-chłopek ciężko pracujących na roli aż do czasów migracji Ślązaczek do Niemiec, gdzie kobiety szukają swojej tożsamości w nowej sieci relacji i doświadczeń – nie tylko tych stąd. Wszystko to dzieje się w nieprzypadkowym splocie i dramaturgii, dzięki której „Siedem kobiet” to również intymna historia, którą można traktować jako szansę na zbiorową psychoterapię dla Górnego Śląska, ale i lekturę pozwalającą wrócić do uniwersalnych pytań o to, co oznacza feminizm oddolny i organiczny.Anna Cieplak (ze Wstępu)
W centrum znajduje się Marta, przedsiębiorcza antenatka rodu, która przeżyła dwie wojny światowe i wiele poza nimi. Kolejne, krótsze rozdziały opisują losy jej potomkiń, krewnych i powinowatych, ich relacji z mężczyznami oraz z bezlitosną historią. Głównym tematem książki jest przemoc, wojenna i domowa. Często, lecz nie zawsze, ma ona męską twarz. Mirella Waleczek opisuje wsparcie, jakie dają sobie kobiety, ale nie ukrywa, że one również bywają oprawczyniami, a czasami grzeszą obojętnością, oschłością, brakiem zrozumienia np. dla chorób psychicznych. Dostrzega też cierpienie mężczyzn na wojennym froncie czy dowiadujących się, że są owocem gwałtu na matce. Nie ma tu prostych recept na pozbycie się rodowych traum czy żalów, lecz pojawiają się czułe gesty, dające chwilowe ukojenie. Przychodzące z trudem, raz w życiu „kocham” czy przyrządzenie bliskim ulubionej potrawy.
Weronika Górska
Książka „Siedem kobiet. Śląskie opowieści” awansowała do drugiego etapu Górnośląskiej Nagrody Literackiej „Juliusz” – jednej z najważniejszych nagród dla biografii w Polsce.
Publikacja wydana w serii Biblioteka Herstorii (tom 1).
Biografie niezwykłych kobiet ratują od zapomnienia losy, które łatwo mogły zostać zapomniane. (…) Losy kilku pokoleń śląskich kobiet Mirella Waleczek przywołuje w formie barwnej, na wpół fikcyjnej opowieści. Najpierw ciężar chłopskiego losu, bóle rodzenia, wieczorne bajania o Utopcu (…). W innej epoce, młoda Ślązaczka marzy o wyjeździe: aby dobrze się ubrać i nie musieć, jak matka, w „zaposkę” wycierać rąk mokrych od roboty. I kolejna bohaterka: Waleska von Potempa, która przed wojną uczyła się francuskiego i ćwiczyła baletowe figury, a teraz z nazwiskiem bez „von” stoi ze wszystkimi w kolejce po chleb (…). Opisując po niemiecku swoją śląską genealogię, Mirella Waleczek próbuje również określić własną tożsamość.
Anna Arno, „Wysokie obcasy”
Zbiór opowiadań „Siedem kobiet” Mirelli Waleczek to lektura nie pozwalająca spokojnie spać. (…) Historie siedmiu Ślązaczek są podane bez żadnych upiększeń, bez grubych i ciemnych zasłon w oknach. Skomplikowane doświadczenia bohaterek, zwłaszcza ze względu na położenie geopolityczne Śląska, stanowią kanwę tych opowiadań. Pokazujących w skrócie 80 lat życia na tej trudnej z wielu przyczyn, ziemi. Napisałem: „w skrócie”, ponieważ to zaledwie kilka z wielu opowieści, które mogłyby być napisane. Jednak i z tych „skąpych” informacji, które podaje Waleczek, możemy wiele wyczytać, dużo dowiedzieć się o życiu kobiet na Śląsku. Gwałt, samobójstwo, upokorzenia, bicie, przemoc finansowa. To nie jest raport policji z patologicznego osiedla. To są główne tematy, wątki poruszane w „Siedmiu kobietach” Mirelli Waleczek. Autorka stawia kawę na ławę, buduje obrazy z otaczającej rzeczywistości. Jednak nie epatuje złem, skrywa go między wersami, trzeba go się domyślić. Można nawet śmiało powiedzieć, że są to historie napisane delikatnym, wręcz subtelnym, kobiecym językiem. Jak to się Autorce udało, najlepiej przekonać się samemu. (…)
Pierwsza ma na imię Marta. Daleka dla otoczenia i wciąż swój „wzrok kierowała do wnętrza”. Stawiała czoła cierpieniom. Kiedy chciała była twarda, a kiedy mogła była miękka. Racjonalna i wyczuwająca przyrodę oraz myśli innych. Oplata ją realizm magicznym. Druga dziewczyna to Tila. Charakter trudny do rozgryzienia. Zachowuje się jakby cierpiała na chorobę dwubiegunową. Nie wie czego chce? W tle, ale bardzo wyraźnym, widzimy jej ojca. Historia trzeciej, Fridy, charakteryzuje ból. Ból, którego nie chciała przerwać. Niszczył ją i jej dzieci. Powodował, że czuła się nikim w swoich oczach. Rodził się we mnie bunt i niezrozumienie, ale ileż dookoła dzisiaj jest kobiet, które są zakładnikami bólu Fridy. (…)
Nie wiemy, jak by się potoczyły losy siedmiu kobiet, o których pisze Waleczek, gdyby nie urodziły się na Śląsku. Podobno jest to kraina tak odległa od reszty Polski, że trudno zrozumieć że leży w jej granicach. Bo tak naprawdę każdy medal ma dwa oblicze, dwie strony. Co może być błogosławieństwem, to jednak może stać się przekleństwem.
Fragmenty recenzji z portalu sztukater.pl (Czytacz1967)
Wszystkie opowiadania pokazują, z jak wieloma trudnościami się zmagano oraz jak na życie kobiet wpływała wszechobecna przemoc. Nieproszona wtargnęła i wywróciła wszystko do góry nogami. (…) „Martę” otwiera scena gwałtu na polanie niedaleko lasu. Szokujące są myśli bohaterki w tamtym momencie, które oprócz eksploracji wspomnień, wędrują ku codziennym sprawom: dzieci, kupno chleba i gotowanie obiadu. Podczas wojny najbardziej krzywdzone są kobiety w celu pokazania dominacji wroga i sterroryzowania mieszkańców. Jak powszechne musiało to być zjawisko, skoro ofiary podczas aktu przemocy myślą o codziennych sprawach? (…)
Przyjemnością jest czytanie dialogów w języku śląskim. Nieważne, czy akcja opowiadania dzieje się w trakcie drugiej wojny światowej, czy w latach 60., czy może w latach 20. kolejnego stulecia – język śląski jest żywy i posługują się nim wszyscy w regionie. To oczywisty zabieg, bo przecież to „Śląskie opowieści”, jednak współcześnie coraz więcej osób śląski tylko rozumie, niekoniecznie się nim posługuje lub nawet nie zna ani słowa. (…)
Kobiety na Śląsku mają swoją historię do opowiedzenia. Oczekuje się od nich podejmowania trudnych decyzji, opieki nieraz nad całą rodziną, nie tylko nad własnymi dziećmi, delikatności i stanowczości, woli walki o swoje i posłuszeństwa. Gdyby zdjąć tę kurtynę oczekiwań społecznych, zobaczy się szereg kobiecych rozterek i brak możliwości przepracowania wyrządzonych krzywd.
Natalia Zientek, artpapier.com
„Siedem kobiet” to dobra literatura. Trudna, ale wchłaniająca. Głęboko dotykająca tożsamości, historii, cierpienia, kobiecości, charakteru, psychiki, emocji. To opowieści o Śląsku w różnych momentach historii, gdzie język śląski, polski i niemiecki komunikują się w jedności. (…) Nie jestem Ślązaczką. Ze śląskością spotykam się w pracy i w miejscu, w którym obecnie mieszkam. Uczę się jej. Trzeba o śląskości mówić, o jej wykluczaniu, o wstydzie, o udawaniu, że nie istnieje. Śląsk ma swą własną pełną cierpienia historię. Śląsk nie jest rozumiany przez innych. Opisane w tej książce Ślązaczki swoimi historiami malują dawny Śląsk i to, co jest w niego wrośnięte, mentalność, tradycje i korzenie, które są jednocześnie błogosławieństwem i ościeniem.
Fragmenty recenzji z portalu lubimyczytac.pl (anies2)
Autor: Józef Mandziuk
Plac Rady Europy 1
40-021 Katowice
centrala: +48 32 20 83 887
e-mail: wydawnictwo@bs.katowice.pl
© 2025