Autor: Marcin Orliński
35,00 zł
Na stanie
„Pegaz, gazu!” to zbiór nowych, w większości autorskich, purnonsensowych gatunków literackich, które powstały w ciągu ostatnich lat i były częściowo publikowane na łamach kwartalnika „Przekrój”. Tomik nawiązuje m.in. do twórczości Juliana Tuwima, Stanisława Barańczaka, Wisławy Szymborskiej, Raymonda Queneau, Briana Bilstona, Ogdena Nasha i Stanisława Dróżdża. Gatunki – wraz z opisami i przykładowymi utworami autorskimi – zostały ułożone alfabetycznie. Czytelnik znajdzie tu takie absurdalne formy, jak alebaran, brykaj, docennik, fibonagram, jakiżtoch, mortalik, ocaliryk, przysłowiersz i tęsknomipanek.
Głównym tematem jest tu obserwacja i dekonstrukcja języka czy społecznych zjawisk, osadzonych w kontekście kultury czy nawet popkultury. Orliński, niczym wnikliwy kronikarz, zderza patos z ironią, ukazując absurdy i paradoksy współczesnego świata. To tomik, który intelektualnie pobudza, emocjonalnie rozbraja i społecznie przypomina, że literatura nie musi być poważna, by była ważna.
Jeszcze do niedawna w literaturze polskiej półeczka z purnonsensem świeciła pustkami, ale dzięki trzem Pegazom: „Pegaz dęba” Juliana Tuwima, „Pegaz zdębiał” Stanisława Barańczaka czy wreszcie „Pegaz, gazu!” Marcina Orlińskiego – zapełnia się cudownym materiałem poetyckim. Powiecie, że takie książki nie pokrzepiają serc i nie opiewają piękna przyrody ojczystej? Cóż, purnonsens pokazuje niebywałe możliwości i piękno tkwiące w naszym języku, co przecież powinno napawać nas dumą i pokrzepiać. Mnie – pokrzepia!Michał Rusinek
Pytacie mnie w listach, jak przygotowuję nowe gatunki poetyckie. No dobrze, nie pytacie, ale i tak Wam powiem: trzeba wziąć trochę liter, spacji, znaków interpunkcyjnych i dokładnie wymieszać. Dodać świeżo wyciśnięty sok z wiersza klasyka albo zmieloną dziecięcą rymowankę. Dusić długo na wolnym ogniu. Podawać z dodatkiem farby drukarskiej. I już, gotowe!
Marcin Orliński
Publikacja wydana w serii Ut Pictura Bibliotheca (tom 35).