Mianujōm mie Hanka

Autor: Alojzy Lysko

Data wydania:

2.06.2025

ISBN:

978-83-68453-01-0

Liczba stron:

82

Format:

160 × 235 mm

Oprawa:

60,00 

Na stanie

Fragmenty do pobrania:

Tytułowa Hanka – Ślązaczka spod Pszczyny – opowiada swoją historię w pierwszej osobie, prowadząc czytelnika przez szaloną historię Górnego Śląska w XX wieku: wojna, plebiscyt, powstania, podział regionu, wojna, PRL, koniec industrii. Ta opowieść rozwija się jak nitka ze szpuli rzuconej czytelnikowi i widzowi, a jednocześnie osadza nas w wiecznym śląskim trwaniu. Siedzimy przykuci przez Hankę do starej ryczki i nie możemy uwierzyć, ile traum musiała znieść… Jej wspomnienia nie tylko dokumentują przemiany społeczne i polityczne, ale przede wszystkim pokazują, jak codzienne, kobiece doświadczenie – praca, macierzyństwo, utrata, wiara – staje się nośnikiem zbiorowej pamięci. W centrum tej opowieści znajduje się silna potrzeba zakorzenienia i zachowania własnej tożsamości – nie niemieckiej, nie polskiej, lecz śląskiej.

Utwór utrzymany jest w formie monologu, stylizowanego na gwarową gawędę – prostą, przejmującą, autentyczną. Lysko buduje narrację z pozornie zwyczajnych zdarzeń i osobistych pamiątek, za pomocą których Hanka przywołuje świat dzieciństwa, utraconych bliskich i własnej, niełatwej dorosłości. Główne motywy to: kobieca siła, pamięć pokoleniowa, lojalność wobec „małej ojczyzny” i zmaganie się z tożsamościowym zawieszeniem Ślązaków. Książka niesie wyraźne przesłanie: historia regionu to nie tylko daty i wydarzenia, ale żywe emocje, dramaty i wybory tych, którzy pozostali wierni sobie mimo zewnętrznych nacisków. „Mianujōm mie Hanka” jest aktem pamięci i hołdem dla kobiet, które dźwigały losy Śląska – po cichu, ale z niezwykłą godnością.

„Mianujōm mie Hanka” – rozszerzone, piąte wydanie kultowego monodramu, po raz pierwszy w całości zapisane w śląskim etnolekcie. Książka Alojzego Lyski wraca do czytelnika w nowym, teatralno-telewizyjnym, wydaniu. Edycja wzbogacona o fotografie Przemysława Jendroski, akwarele Grzegorza Chudego i teksty wprowadzające autorstwa Grażyny Bułki, Mirosława Neinerta, Mirosława Syniawy, dr. Krystiana Węgrzynka i dr. Artura Madalińskiego.

Spektakl „Mianujōm mie Hanka” Teatru Korez w Katowicach, wyreżyserowany przez Mirosława Neinerta, miał premierę 21 października 2016 roku i od tej pory nieprzerwanie znajduje się w repertuarze teatru. W rolę tytułowej bohaterki wciela się Grażyna Bułka. Spektakl dostępny jest również na platformie VOD Telewizji Polskiej, gdzie był emitowany jako pierwszy przedstawiony w całości po śląsku, a premiera telewizyjna miała miejsce 27 stycznia 2025 roku. Za tę kreację Grażyna Bułka została uhonorowana Nagrodą Aktorską dla najlepszej roli kobiecej na XXIV Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie, a spektakl otrzymał Nagrodę Publiczności dla najlepszego spektaklu Teatru Telewizji.


Życie Hanki w Lyskowyj ksiōnżce niy rōżni sie hned niczym ôd życiŏ tysiyncy inkszych kobiyt, co żyły na Ślōnsku w ôpisowanych w Hance czasach. Sōm w nim kożdodziynne radości i starości, miyndzy kere rŏz za czas wciskŏ sie boleśnie historyjŏ. Dyć cōż takigo je w tyj ôpowieści, że aż tak fest poruszŏ tysiōnce ludzi? Możno mōg by nōm na to ôdpedzieć Artur Schopenhauer, kery pisoł, że „autorzi rōmanōw niy majōm rozprawiać ô wielkich wydarzyniach, ale sprawiać, coby ciekawe były te małe”. Niy wiym, jeźli Alojzy Lysko czytoł Parerga i Paralipomena, zdŏ sie ale, że poszoł za doradōm niymieckigo filozofa i sprawiōł, że ôpowiyść prostyj kobiyty, przymiyniōnŏ w prawy epos, ciekawi, czasym kŏże sie uśmiychnōnć, a nojczynścij wyciskŏ z ôcz płaczki.

Mirosław Syniawa



Na Hankę czekałem długo. Rozglądałem się za następną śląską historią już po zrobieniu „Cholonka”. A kilkanaście lat temu literatura śląska nie oferowała tyle, co dzisiaj. I nic wtedy nie przykuło mojej uwagi na dłużej. Aż w końcu znalazłem. Prowadziłem galę Konkursu Dziennikarskiego im. Krystyny Bochenek w 2015 roku. Pamiętam, że słuchaliśmy fragmentu opowiadania „Jak Niobe” czytanego przez Darka Chojnackiego. Pomyślałem od razu „Jakie to proste, jakie mocne…”. Natychmiast zacząłem szukać tekstu i pierwsze wrażenie się potwierdziło – uderzała z niego szlachetność i pewnego rodzaju surowość: przecież autor nie rozczula się specjalnie nad swoją bohaterką. On jej pozwala mówić prosto – co literacko nie jest łatwe, bo przecież to pisze mężczyzna. Bohaterka mówi w taki sposób, w jaki właśnie mówią Ślązaczki: odkładają na bok to całe użalanie się nad sobą, a chcą po prostu opowiedzieć, jak było. I ona tak opowiada. Już przy pierwszym czytaniu zobaczyłem w tej roli Grażynę Bułkę, wiedząc, że ten tekst jest bardzo zdradliwy jako scenariusz teatralny. Łatwo tu popaść w przesadę lub – co gorsza – w sentymentalizm, więc aktorka musi poprowadzić swoje kwestie umiejętnie – wzruszyć, ale nie wylewać na widzów lukru. Grażyna potrafi tak opowiadać.

Mirosław Neinert

Grażyna Bułka kreuje Hankę niezwykle. To potężna, autentyczna i kompletna kreacja, Bułka podporządkowuje sobie całą publiczność w kilka minut i dalej przez godzinę i kwadrans hipnotyzuje, z niezwykłą gracją zmieniając rejestry od komizmu po powagę, brawurowo unosząc tekst, który, posiadając momenty lżejsze, przede wszystkim jednak nie stroni od patosu, w którym, gdyby czytać go bez tej niezwykłej interpretacji, zapewne można by wskazać parę fałszywych nut, jednak emocje, jakimi Bułka w roli Hanki rzuca w twarz publiczności, całkowicie te literackie słabości znoszą.

Szczepan Twardoch

Grażyna Bułka na tę rolę czekała swoje całe zawodowe życie, być może nie wiedząc, że czeka. Aktorka, urodzona w Świętochłowicach, wychowana na podwórku w Lipinach, mająca w swoim artystycznym dorobku wiele ciekawych i brawurowych ról, tym razem wciela się w postać Hanki, Ślązaczki spod Pszczyny. Jest to kreacja porażająca swą prostotą i szlachetnością (reżyseria: Mirosław Neinert), spokojem, który każe wstrzymywać oddech, by nie uronić ani jednego wyszeptanego słowa.

Marta Fox

Aktorka trzyma widzów w nieustannym napięciu i gotowości do współodczuwania z bohaterką. A przecież nie wspiera jej prawie nic, poza talentem, siłą emocji i idealnym panowaniem nad rytmem. Oraz… igłą. Maleńkim, fenomenalnie wykorzystanym rekwizytem, którym Hanka ceruje paradny, trumienny kaftan.

Henryka Wach-Malicka

Ja chyba nigdy w życiu nie zagrałam niczego na zimno, wyłącznie warsztatem. Nie umiem, czy co… Albo mam za duży temperament i za cienką skórę? Ale załóżmy, że bym nawet umiała, to w tym przypadku do głowy by mi to nie przyszło. „Mianujom mie Hanka” to nie jest rola, to jest moje życie. A życia się nie udaje.

Grażyna Bułka (wywiad dla „Dziennika Zachodniego”)

Publikacje autora

Autor: Alojzy Lysko

40,00 

Podobne produkty

Przejdź do treści Kliknij by odsłuchać zaznaczony tekst!