Gościć sójki

Autor: Kalina Jaglarz

Ilustracje: Marija Babiak

Data wydania:

21.10.2022

ISBN:

978-83-67152-13-6

Liczba stron:

56

Format:

160 × 210 mm

26,00 

Na stanie

Fragmenty do pobrania:

„Gościć sójki” Kaliny Jaglarza, autora obdarzonego nieprzeciętną wrażliwością to poezja wykopana w mokrej i ciepłej ziemi. Opowieści z pogranicza przeplatają się z obserwacjami natury – zachwytem nad jej pięknem i przemijalnością. Choć namysł nad światem jest pesymistyczny, w wierszach Jaglarza jest coś odżywczego – odwieczny witalizm, który można dostrzec w oczach dzikiego zwierzęcia.

W tomiku granice między człowiekiem, przyrodą i „innym” są płynne. Język staje się jedynym sposobem dotykania tego, co niepojęte. Głównym tematem jest doświadczenie spotkania – z ptakiem, rośliną, uchodźcą, z tym, co obce i poruszające – osadzone w krajobrazie przygranicznych lasów i egzystencjalnego niepokoju. Wiersze opowiadają o miejscach styku: między ja a ty, naturą a kulturą, gościnnością a przemocą. To poezja zanurzona w świecie realnym, ale niepozbawiona warstwy metafizycznej.

Jaglarz tworzy lirykę zaangażowaną, głęboko zmysłową i jednocześnie etyczną. Tomik wpisuje się w nurt współczesnej poezji ekologicznej, która łączy się z refleksją społeczną – ale nie epatuje obrazami, tylko je filtruje: przez wodę, cień, mech, słowo. Wiersze mają strukturę otwartą, nielinearną; dominują obrazy fragmentaryczne, pełne napięć i poruszeń, w których język staje się narzędziem gościnności wobec innego. Symbolika ptaka (sójki) wskazuje na tymczasowość, alarm, obserwację, ale też próbę zakorzenienia. W tej poezji nie ma łatwego ukojenia – dominuje szorstka czułość, prześwitująca przez wersy jak światło przez liście.


Z ust poezji Kaliny Jaglarza mówią zwierzęta i uchodźcy przy białoruskiej granicy. Słowo zostaje wygnane z człowieczego komfortu. Poruszamy się po literach obrosłych mchem, w których można wytropić ślady owiec albo psa i zmęczyć się cudzym marszem. W lesie kurczącym się od świateł granicznych patroli poezja zrasta się z obcoplemiennym. Zwierzęcy jest rdzeń zwierzenia tych jakże gościnnych wierszy.

Krzysztof Czyżewski

Kalina Jaglarz bierze odpowiedzialność za słowa, wie, jak wyprowadzić z gęstego tekstu puentę dotykającą istoty pisania. Doceniam to, że przypomina polskiej literaturze takie nazwiska, jak Nowak i Rilke. Doceniam, że skupia w soczewce wiersza grozę istnienia i piękno natury. W gościć sójki czuję się ugoszczony.

Sławomir Hornik

Kto jest osobą wierszy Kaliny Jaglarza? Kto śpiewa je bądź wypowiada? Kilkadziesiąt krótkich elegii przyrodniczych z debiutanckiego zbioru „Gościć sójki” tworzy gęsty las, pełen drobnych zdarzeń, świergotu, tupotu i zgiełku. Jest to las, w którym osy sypiają w ziemi, przez liście płynie krew, a lisy zmieniają się w szpaki. Las cudów.

Marta Tomczok



Tomik nominowany w 2023 r. do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej oraz Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius za debiut.

Dowiedz się więcej o autorze.

W dziale Multimedia można zobaczyć zwiastun filmowy tomiku.

Publikacja wydana w serii Ut Pictura Bibliotheca (tom 17).

Publikacja powstała dzięki wsparciu finansowemu Instytutu Literatury w ramach Tarczy dla Literatów.

Jaglarz queeruje przyrodę, rozbudzając napięcie erotyczne między słowami a ziemią czy słowami zwierzętami i przemieniając je, głównie z pośrednictwem języka, w obiekty erotyczne, same w sobie wyzwalające energię. Ta niełatwa poezja, pisana długą i krętą frazą, wchodzi w świat przyrody niczym kaczka pod wodę. Jej lot jest pewny, nurkowanie niewidoczne, a radość czytelna jedynie dla nurka. Czytelnik nie zawsze orientuje się, w czym uczestniczy. Może dlatego na początku trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, kogo właściwie słucha się w tej poezji, za czyim głosem się idzie, kto te światy odkrywa i układa.

Tom Kaliny Jaglarza dzieli się na trzy części: dolinę (31 wierszy), pogranicze (5 wierszy) i bez granic (1 wiersz). Uderzają w nim stonowane stwierdzenia jakiegoś status quo – „wtedy jest poderwanie ptaków”, „jeśliby spojrzeć dżdżownice wiodą żywot deszczu”, „jałowa jest skóra którą owijasz skarconą skórę”. Tego typu zdania są najczęściej stosowanymi przez Jaglarza konstrukcjami składniowymi. Ich przewaga nad innymi konstrukcjami składniowymi nie wynika wszakże z minimalizmu językowego tego tomu. Taka składnia ułatwia wyjaśnienie nowych środowiskowych sprzężeń, opartych na oddaniu sprawczości przyrodzie, która może wydawać się w najgorszym razie absurdalna, w najlepszym – poetycka.

Marta Tomczok, „Nowe Książki”

„Gościć sójki” usytuować można w kręgu ekopoezji, do którego należy też Małgorzata Lebda – której echa twórczości wyraźnie rozbrzmiewają u Jaglarza, m.in. w śmierci przenikającej świat przyrody i przełamaniu dualizmu pasywnej natury/aktywnego człowieka. (…) Tomik wyraźnie skupia się na życiu zwierząt (idąc tropem wydawniczych hitów ostatnich lat, można by rzec – sekretnym życiem zwierząt), zderzając wrażliwość spojrzenia na świat natury z brutalnością człowieka. (…) Jaglarz nie skupia się tutaj bowiem jedynie na losie zwierząt – najmocniejszym chyba momentem całego zbioru jest przejście od cyklu „dolina” do „pogranicza”, gdzie autor opisuje los uchodźców przy białoruskiej granicy. To zderzenie gwałtowne i dosadne, służące udzieleniu głosu w poezji kolejnej grupie, która nie ma do niego dostępu.

Kajetan Poniatyszyn, artpapier.com

Las Kaliny Jaglarza w „Gościć sójki” to czysta dzikość, to ślepia zwierząt pobłyskujące w ciemności. Jego poezja obrasta mchem poczerniałe pnie dębów, zalega żołędziami w miękkiej, wilgotnej ściółce, niesie ze sobą zbutwiałą woń gnijących liści. Naturalistyczne obrazy Puszczy Białowieskiej tłoczą się w jego utworach, naraz barwne i przeraźliwie mroczne. Nieustępliwe słowa, nieograniczone interpunkcją czy wersalikami, pędzą za sobą na wzór spłoszonych saren. Wchodząc w ich szeregi, przytłaczają mnie obrazy niesamowite, animalistyczne – groteskowe ujęcia padliny, mignięcia skrzydeł kawek czy kapelusze sromotników. Niosą ze sobą przedstawienie borów, gdzie życie oraz umieranie nieskończenie zamieniają się miejscami. (…) Można usiąść na usychającej trawie, oprzeć się o rozłożysty buk i wraz z poetą przyglądać powolnemu umieraniu dżdżownic. W gęstwinie jego borów zacierają się granice pomiędzy życiem a jego końcem. Sójki śpiewają o cyklu bycia. Tęsknota za dziewiczymi lasami ma zapach drewna i smak dzikich jagód, otula mnie niczym niezgrzeblona wełna. (…) Linie dolin oraz zakola rzek, gdzie rezyduje „Gościć sójki”, współgrają z rysunkami Mariji Babiak, surowymi, oszczędnymi szkicami tuszem, gdzie kotłują się obrazy konania oraz odnowy. Pogodziwszy się z destrukcją, cieszy mnie pośmiertna perspektywa ugoszczenia żuków, chrząszczy oraz larw w klasztorze żeber, z których mięso oderwą kruki, teraz zasiedlające twórczość Jaglarza.

Fragmenty recenzji z serwisu lubimyczytac.pl (Marina1318)

Przez dużą część książki miałem wrażenie, że obcuję z takim całkiem nieludzkim spojrzeniem, że to jakiś rodzaj eksperymentu z ekopoetyki, ale nie dlatego, że jest o lesie, sarnach, niedźwiedziach itd., tylko dlatego, że wszystkie ciała są tam na równi utopione w rzeczywistości (nie zatopione – utopione, i to jest ta bagnistość, o której mówi Andrzej), objęte jakimś ptasim okiem, tylko że ono zamiast się wznosić, nurkuje, „nurza się w zieloność”. A potem okazuje się, że włączają się w tę narrację ciała ludzkie, że odsłania się wątek imigrancki, puszcza zaczyna znaczyć jako mogiła na granicy polsko-białoruskiej, temat ważny, ale rozegrany w zupełnie innym duchu (językowo, etycznie), niż np. u Agnieszki Holland. Tu wszystko zdaje się istnieć na podobnym poziomie lepkości i organiczności i wszystko jest podobnie skazane na śmierć i rozkład.

Jakub Skurtys w rozmowie w serwisie zakladmagazyn.pl

Publikacje autora

Aktualnie autor nie posiada innych publikacji

Podobne produkty

Autor: Jan Strządała

26,00 

Autor: Sylwia Jaworska

26,00 

Autor: Piotr Lamprecht

26,00 

Autor: Joanna Lewandowska

26,00 

Przejdź do treści Kliknij by odsłuchać zaznaczony tekst!