Narracja „Miołaka” rozsnuwa się między osiedlową łąką a betonem; między osią zieloną a kolejową; między słynnymi rzeźbami i pomnikami, od których roi się na placach i w parkach a niezwykłymi tyskimi mozaikami, które zdobią przestrzenie publiczne; między wspomnieniami własnymi i gromadzonymi podczas spotkań z mieszkańcami. Materiałem dla snutej melancholijnie opowieści staje się także osobiste – zbierane zarazem na łące i w języku (autorka jest także neurologopedką) – herbarium, gdzie kwitnie tytułowy miołak, osobliwy byt roślinno-językowy, z którego, między językami i między gatunkami, kiełkują kolejne znaczenia. W finale książki różne tożsamości, starzy i nowi mieszkańcy Tychów, otrzymują swoją intrygującą metaforę. Staje się nią mozaika – jeden z symboli miasta, który zyskuje tu nieoczekiwane sensy.