„Radość nieżycia” to nowy tom poetycki Jolanty Stefko. Długo oczekiwany, bo od poprzedniej publikacji („Pół książki o psie, pół książki o kocie”, Kraków 2009) zdążyło minąć 17 lat. Tytułowa fraza nieprzypadkowo pobrzmiewa znajomo i przywodzi na myśl tytuł innej książki poetki „Przyjemne nieistnienie” (Kraków 2007). W najnowszych wierszach czytelnik, już po pierwszym zdaniu, rozpozna charakterystyczny ton, którego – jak zauważył przed laty Marian Stala – „nie można pomylić z żadnym innym”. Z tekstów wyłania się, jak to zwykle u Stefko, świat niejednoznaczny i paradoksalny w swojej grozie i w swoim pięknie. Przenikliwemu, pozbawionemu sentymentów spojrzeniu na kondycję człowieka towarzyszą przekąs i humor, pozwalające mimo wszystko żywić nadzieję wbrew nadziei. „To niewykluczone, że po ludziach – pisze Stefko – zostaje tylko popiół. / Tylko popiół, tęcza i blask”.