Autor: William Shakespeare
„Być abo niy być – to ci je pytanie”.
„Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” – wielki dramat Williama Shakespeare’a w piyrszym literackim tumaczyniu na ślōnsko godka ôd Mirosława Syniawy.
Losy duńskiego księcia niezmiennie poruszają i niepokoją. Hamlet staje przed dramatycznym wyborem – czy pomścić zbrodnię, czy poddać się wątpliwościom, które rozdzierają jego umysł. Utwór otwiera przestrzeń, w której wielka historia styka się z doświadczeniem jednostki. Zbrodnia Klaudiusza, ujawniona przez ducha, uruchamia mechanizm zemsty. Hamlet podejmuje grę z rzeczywistością, która chce go podporządkować. Udawany obłęd, śmierć Poloniusza, rozpacz Ofelii i finałowa katastrofa nie są tu jedynie ciągiem zdarzeń, lecz konsekwencją świata, w którym język został zawłaszczony przez władzę.
Przekład Mirosława Syniawy przywraca tej tragedii wymiar radykalnie współczesny, nie przez aktualizację realiów, lecz właśnie przez język. Śląszczyzna nie jest tu stylizacją ani ornamentem, lecz narzędziem poznania – sposobem, by „opowiedzieć rzeczywistość inaczej”. Dzięki temu Hamlet staje się figurą mówiącego w imieniu tego, co kruche i marginalizowane, a jego monologi, w tym „Być abo niy być – to ci je pytanie”, odzyskują ciężar egzystencjalnego doświadczenia. Dania przestaje być odległą krainą, a staje się centrum wszechświata położoną między hałdą a szybem górniczym. Syniawa zachowuje strukturę i dramaturgię Shakespeare’a, a jednocześnie odsłania ten potencjał w nowym rejestrze brzmienia. To surowa i precyzyjna konstrukcja artystyczna, przypominająca wielkie węglowe serce, która udowadnia, że reszta wcale nie musi być milczeniem, lecz może stać się „głębokim, gardłowym pomrukiem ziemi”, z której wyrastają nasze najintymniejsze lęki i nadzieje. W tym ujęciu klasyka zostaje przetłumaczona na inne słyszenie świata: takie, które pozwala wychwycić, że konflikt między jednostką a „Machiną Historii” wciąż się rozgrywa, tylko zmieniają się jego dialekty. Słowa brzmią inaczej. Na swój sposób.
Stanisław Barańczak pisał swego czasu: „Ktoś, kto bierze się do sporządzenia nowego przekładu znanego i wielokrotnie tłumaczonego autora, a już Szekspira w szczególności, popełnia tym samym akt niesłychanej arogancji. Wkracza bezczelnie w sam środek dostojnego grona, które rozsiadło się w głębokich fotelach elitarnego klubu i z nieukrywanym zdziwieniem popatruje z ukosa na źle wychowanego intruza”. Takie akty „arogancji” możliwe są jednak tylko na gruncie „wielkich języków literackich”. Ci, którzy tłumaczą światową klasykę na „języki nieoczywiste”, są często pierwszymi tłumaczami danego dzieła, w związku z czym nazwać ich „źle wychowanymi intruzami” mogą wyłącznie ludzie, którzy mają im za złe wkraczanie na obszary zarezerwowane wcześniej wyłącznie dla „wielkich języków literackich”.
Mirosław Syniawa
Syniawa (…) zabrał Shakespeare’owi Hamleta i podarował go nam jak wielkie węglowe serce, które zdobi okładkę książkowego wydania „Tragedyi Hamleta, ksiyncia Dynymarku” i zarazem jest obrazem na plakacie naszego spektaklu. Bo jeśli Hamlet poradzi godać i jeśli w tej godce mieści się cały ból i cały majestat świata, to znaczy, że nie jesteśmy gorsi. Że nasz Dynymark to nie jest tylko poczekalnia do lepszego świata, ale centrum wszechświata. Tu, między hałdą a szybem, rozgrywa się dramat, przy którym bledną wszystkie dworskie intrygi. I kiedy w finale Fortynbras wkroczy, by zaprowadzić nowy porządek, my będziemy już wiedzieć: nasz Książę nie zginął na darmo. Zostawił nam język, który odzyskaliśmy. Zostawił nam lustro, w którym wreszcie nie boimy się przejrzeć.
Robert Talarczyk, Dyrektor Teatru Śląskiego
Publikacja wydana w serii Bibliotheca Translata (tom 10).
Polecamy również książkę „Hamlet, książę Danii”. Dwa przekłady – na polski i śląski – spotykają się tu jak dwa nurty tej samej mrocznej rzeki. Oba teksty prowadzą czytelnika w głąb chłodnego królestwa Danii, ale ważniejsza jest warstwa językowa. W przekładzie Tadeusza Sławka język zachowuje literacką powagę i rytm klasycznej tragedii. Z kolei wersja Mirosława Syniawy nadaje utworowi nowy, lokalny koloryt, czyniąc dramat bardziej namacalnym.
Autorzy: Sebastian Rosenbaum, Bogusław Tracz