Tragedyjŏ Hamleta, ksiyncia Dynymarku

Autor: William Shakespeare

Przekład: Mirosław Syniawa

Data wydania:

15.05.2026

ISBN:

978-83-68453-33-1

Liczba stron:

256 + 8 nlb

Format:

160 × 210 mm

Oprawa:

60,00 

Na stanie

Fragmenty do pobrania:

„Być abo niy być – to ci je pytanie”.



„Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” – wielki dramat Williama Shakespeare’a w piyrszym literackim tumaczyniu na ślōnsko godka ôd Mirosława Syniawy.

Losy duńskiego księcia niezmiennie poruszają i niepokoją. Hamlet staje przed dramatycznym wyborem – czy pomścić zbrodnię, czy poddać się wątpliwościom, które rozdzierają jego umysł. Utwór otwiera przestrzeń, w której wielka historia styka się z doświadczeniem jednostki. Zbrodnia Klaudiusza, ujawniona przez ducha, uruchamia mechanizm zemsty. Hamlet podejmuje grę z rzeczywistością, która chce go podporządkować. Udawany obłęd, śmierć Poloniusza, rozpacz Ofelii i finałowa katastrofa nie są tu jedynie ciągiem zdarzeń, lecz konsekwencją świata, w którym język został zawłaszczony przez władzę.

Przekład Mirosława Syniawy przywraca tej tragedii wymiar radykalnie współczesny, nie przez aktualizację realiów, lecz właśnie przez język. Śląszczyzna nie jest tu stylizacją ani ornamentem, lecz narzędziem poznania – sposobem, by „opowiedzieć rzeczywistość inaczej”. Dzięki temu Hamlet staje się figurą mówiącego w imieniu tego, co kruche i marginalizowane, a jego monologi, w tym „Być abo niy być – to ci je pytanie”, odzyskują ciężar egzystencjalnego doświadczenia. Dania przestaje być odległą krainą, a staje się centrum wszechświata położoną między hałdą a szybem górniczym. Syniawa zachowuje strukturę i dramaturgię Shakespeare’a, a jednocześnie odsłania ten potencjał w nowym rejestrze brzmienia. To surowa i precyzyjna konstrukcja artystyczna, przypominająca wielkie węglowe serce, która udowadnia, że reszta wcale nie musi być milczeniem, lecz może stać się „głębokim, gardłowym pomrukiem ziemi”, z której wyrastają nasze najintymniejsze lęki i nadzieje. W tym ujęciu klasyka zostaje przetłumaczona na inne słyszenie świata: takie, które pozwala wychwycić, że konflikt między jednostką a „Machiną Historii” wciąż się rozgrywa, tylko zmieniają się jego dialekty. Słowa brzmią inaczej. Na swój sposób.


Stanisław Barańczak pisał swego czasu: „Ktoś, kto bierze się do sporządzenia nowego przekładu znanego i wielokrotnie tłumaczonego autora, a już Szekspira w szczególności, popełnia tym samym akt niesłychanej arogancji. Wkracza bezczelnie w sam środek dostojnego grona, które rozsiadło się w głębokich fotelach elitarnego klubu i z nieukrywanym zdziwieniem popatruje z ukosa na źle wychowanego intruza”. Takie akty „arogancji” możliwe są jednak tylko na gruncie „wielkich języków literackich”. Ci, którzy tłumaczą światową klasykę na „języki nieoczywiste”, są często pierwszymi tłumaczami danego dzieła, w związku z czym nazwać ich „źle wychowanymi intruzami” mogą wyłącznie ludzie, którzy mają im za złe wkraczanie na obszary zarezerwowane wcześniej wyłącznie dla „wielkich języków literackich”.

Mirosław Syniawa

Syniawa (…) zabrał Shakespeare’owi Hamleta i podarował go nam jak wielkie węglowe serce, które zdobi okładkę książkowego wydania „Tragedyi Hamleta, ksiyncia Dynymarku” i zarazem jest obrazem na plakacie naszego spektaklu. Bo jeśli Hamlet poradzi godać i jeśli w tej godce mieści się cały ból i cały majestat świata, to znaczy, że nie jesteśmy gorsi. Że nasz Dynymark to nie jest tylko poczekalnia do lepszego świata, ale centrum wszechświata. Tu, między hałdą a szybem, rozgrywa się dramat, przy którym bledną wszystkie dworskie intrygi. I kiedy w finale Fortynbras wkroczy, by zaprowadzić nowy porządek, my będziemy już wiedzieć: nasz Książę nie zginął na darmo. Zostawił nam język, który odzyskaliśmy. Zostawił nam lustro, w którym wreszcie nie boimy się przejrzeć.

Robert Talarczyk, Dyrektor Teatru Śląskiego



Dowiedz się więcej o autorze przekładu.

Publikacja wydana w serii Bibliotheca Translata (tom 10).

Polecamy również książkę „Hamlet, książę Danii”. Dwa przekłady – na polski i śląski – spotykają się tu jak dwa nurty tej samej mrocznej rzeki. Oba teksty prowadzą czytelnika w głąb chłodnego królestwa Danii, ale ważniejsza jest warstwa językowa. W przekładzie Tadeusza Sławka język zachowuje literacką powagę i rytm klasycznej tragedii. Z kolei wersja Mirosława Syniawy nadaje utworowi nowy, lokalny koloryt, czyniąc dramat bardziej namacalnym.

Czym kusi Hamlet translatorów wszystkich języków świata i twórców teatralnych całego globu? Tym, że można się w nim – uważał wybitny krytyk teatralny, Jan Kott – przejrzeć jak w zwierciadle; że można zagrać tylko jednego z Hamletów zaprojektowanych przez Szekspira, że w Hamlecie jest wszystko, nie tylko przeszłość… Bo i forma dramatu jest pojemna, podobna do :„tragedyje, kōmedyje, sielanki, sielnakowyj kōmedyje, historycznyj sielanki, tragicznyj historyje, tragiczno-kōmiczno-historycznyj sielanki, scyn niypodzielōnych i poymatōw bez kōńca” (akt II, sc. 2., tłum. Mirosław Syniawa). (…)

Nie mam wątpliwości – Hamlet jest perłą w koronie śląskiego teatru! Wymarzył sobie Robert Talarczyk „Elsynor na górniczych hałdach” i na takim gorącym gruncie pałac postawił.

Krystian Węgrzynek, fragment recenzji spektaklu teatralnego w portalu slazag.pl

Czy da się zrobić „Hamleta” jednocześnie łącząc grungowy sznyt, śląską lokalność, poezję i klasykę, jaką jest Szekspir? Zrobić to po śląsku, ale nie przaśnie, nie topornie, ale właśnie głęboko, filozoficznie, ale też tak, aby zachować w tym uniwersalizm przekazu dla każdego. Tak, aby była w tym i prawda, i lekkość, i odrobina uśmiechu (ale absolutnie wyrafinowanego). Tak, da się. Trzeba do tego po pierwsze: tłumacza na śląski, Mirosława Syniawy, z jego dobrotliwym uśmiechem i poezją w oczach. I ewidentnie miłością do Szekspira. Rany boskie, jak mi jeszcze ktoś powie, że śląski brzmi burkliwie, śmiesznie i prostacko, to niech posłucha, jak pięknie, melodyjnie brzmi ten przekład Syniawy.

Magdalena Nowacka-Goik, „Dziennik Zachodni”

Sztuka tłumaczenia jest czymś zupełnie innym niż pisanie własnej fabuły. A Mirek Syniawa jest wybitnym tłumaczem. Próbował przełożyć „Hamleta” z ogromnym szacunkiem zarówno wobec języka śląskiego, jak i wobec samego Szekspira. To nie jest język „z placu”, tylko – moim zdaniem – język wysokiej rangi. Nawet my, Ślązacy, czasem nie rozumiemy wszystkiego, co Mirek napisał. Często pytaliśmy go podczas prób: „Mirek, ale co to znaczy?”. A on odpowiadał: „No tak się godo”. „Ale kaj? U nos się godało inaczej…”.

Robert Talarczyk w wywiadzie dla Trójki Polskiego Radia

W gąszczu niezliczonych realizacji „Hamleta” katowicka inscenizacja wyróżnia się szczególnie, choćby dlatego, że ma dwóch głównych bohaterów. Pierwszoplanowym staje się tu język śląski. (…) Świetne tłumaczenie „Hamleta” autorstwa Mirosława Syniawy udowadnia sceptykom, że godka jest w stanie opowiedzieć o świecie z taką samą głębią, siłą i uniwersalnością jak każdy inny język wielkiej literatury. Dziś my – Ślązacy jesteśmy dumni ze swojego języka, który z impetem wkracza na salony. I nikt tego nie zatrzyma – ani prezydenckie weto ani utyskiwania nacjonalistów ani inteligenckie pohukiwania „warszawskiej” inteligencji.

Łukasz Karkoszka, recenzja spektaklu w portalu dziennikteatralny.pl

Publikacje autora

Autor: Juliusz Słowacki

Przekład: Mirosław Syniawa

60,00 

Podobne produkty

Autor: Jolanta Stefko

26,00 

Autor: Maciej Sieńczyk

50,00 

Autor: Arystofanes

Przekład: Olga Śmiechowicz

45,00 

Autor: Kalina Jaglarz

26,00 

Przejdź do treści Click to listen highlighted text!